Eksperymenty na zwierzętach – nowa skala cierpienia

Nie po raz pierwszy Polski rząd pod naciskami wpływowych grup forsuje zmiany w prawie stojące w sprzeczności z rozsądkiem, moralnością czy interesem społecznym. Tym razem, zamiast w pełni zakazać takich praktyk, zgodził się na zwiększenie skali bólu i tak już cierpiącym zwierzętom „przeznaczonym” do eksperymentów. Mam na myśli nowelizację ustawy łagodzącą kontrolę nad eksperymentami z udziałem zwierząt. Napisała o tym Gazeta.pl.

Straszne jest również to, pomijając sam fakt eksperymentowania na żywych, że zwierzętami w tych eksperymentach są traktowane w Polsce jako „domowe” koty, psy itd. Przy tym efekty badań polskich naukowców na tych polach nie powalają na kolana a dopuszczone metody są zwyczajnie bestialskie. Nawet w imię nauki, nie wolno nam dopuszczać do takich praktyk. Zwłaszcza w XXI wieku, przy dostępności metod daleko wykraczających poza praktyki z horrorów. Bo, czy posiadając tytuł naukowy, pan, który zatłukł młotkiem psa lub podłączał go do prądu, powinien być zwolniony z odpowiedzialności karnej?
Poza tym, argumenty przemawiające za takimi badaniami są lekko mówiąc wyjątkowo słabe. Profesor Wojciech Kostkowski twierdzi, że leczenie cukrzycy byłoby niemożliwe bez eksperymentów na zwierzętach (czwarty akapit). Zawstydzi go już moja mama (i niejednego lekarza), która potrafi leczyć cukrzycę odpowiednim… żywieniem.
Zatem niewiele się profesor wysilił w poszukiwaniach alternatyw, a słowa o absolutnej konieczności (czym uzasadnionej?) tych eksperymentów oraz o minimalizacji cierpień potraktuję jako wypowiedź czysto poprawną politycznie mającą na celu poprawę wizerunku „badaczy”.
Od siebie dodam obserwację osoby umierającej z Alzheimerem i umierających na raka – żadne leki nie uleczyły, nie wykazały znacznej poprawy stanu zdrowia, a np. psychotropy jedynie odłączały taką osobę. Głównie – dla wygody pozostałych, pozostawiając chorych coraz bardziej zamkniętych i osamotnionych w koszmarze. Za to model żywienia był w każdym przypadku tragiczny.

Zatem może zamiast torturować żywe stworzenia i ludzi swoimi metodami, naukowcy poświęciliby opłacany przez społeczeństwo czas na opracowanie programu wspierania polskiego rolnictwa ekologicznego i edukacji żywieniowej? Jestem pewny, że skutkiem byłoby znaczne wydłużenie życia i komfortu obywateli. Ups! To również by znaczyło więcej emerytur do wypłacenia, więc może nie będzie to droga pożądana przez władzę…

To zaskakujące, jak mocno na rządzących należy wymuszać postawy moralne, gdy dokonane zostały złe wybory. I jak ciężko wprowadzić regulacje moralne, oddolnie, z obywatelskiej inicjatywy. Polacy walczą o swoje prawa (w tym własnych dzieci), prawa zwierząt, mniejszości z… własnym rządem. Kolejny raz, poziom absurdu winduje powyżej poprzeczki przyzwoitości.

Na koniec, zastanów się proszę, jak powinien wyglądać kot:

Ruda

Ruda

Klikając na Rudą zostaniesz przeniesiony na stronę z petycją – to minimum, które możesz zrobić. Aby głos był ważny, wymaga potwierdzenia (kliknięcie w link z emaila, którzy przyjdzie po potwierdzeniu na stronie)!

Kot naukowca

Kot naukowca

Dodaj komentarz