Jak żyć i ile tak można?

Czyli wynurzenie mojej utopijnej natury.

Stała się rzecz straszna. Inteligentni ludzie, którzy nie są w stanie znieść idiotyzmów Polskiej codzienności tworzonej przez zorganizowanych napaleńców tracą czas na obserwację i uczestnictwo w tej tragedii. A inni, być może nie mniej inteligentni nawet nie głosują. Nie trudno sobie wyobrazić, aby czuli się oszukani i nie mieli na kogo. Ile tak można? Nie wiem, ja od dłuższego czasu nie chcę.

Jak żyć? Widzę proste rozwiązanie.
Proszę! Odwróćcie od tego uwagę. Odwróćcie wzrok i słuch a języki wasze niech zwrócą się w stronę ludzi o cechach, których nie będziemy się wstydzili, gdy staną się naszymi reprezentantami.
Niech stracą pasożyty pożywkę, przede wszystkim! To dzięki temu się utrzymują – prasa pisze, tv wyświetla, pojawia się kasa, ludzie wierzą. Odłączcie się. Niech nazwisko Duda będzie za kilka miesięcy tak samo znane jak pół roku przed wyborami.

A my błagajmy filozofów i elitę intelektualną o pomoc. Od ludzi, którzy w kilka dekad rozkręcili system zaspokajania własnych żądz i kontroli nie otrzymamy nic dobrego. Ich kolegów po fachu również. Nie ofiarujmy im już żadnej szansy na zmianę, poprawę, wymianę – odbierzmy im możliwości. Wyjdźmy szerokim tłumem poza system i stwórzmy nowy, szybko, krok po kroku odcinając administrację od spraw obywatelskich. Powierzmy je w ręce ludzi, którzy potrafią prowadzić merytoryczne dyskusje, wyjdźmy pod uniwersytety z błagalnymi transparentami.
Politycy nie będą pracowali w naszym interesie, bo w systemie liczy się zysk! Na kimś trzeba go zbudować. Ci ludzie nie chcą, abyśmy zrozumieli kim jesteśmy i dokąd dążymy. Jakie są nasze potrzeby i jak rozwijać w nas pasje, tworząc racjonalny program rozwoju dla naszych dzieci. Oni obracają się w bardzo ciasnym pudełku, w którym na siłę próbują nas wszystkich utrzymać.
Udaje im się to głównie dlatego, że się podporządkowujemy, siedzimy z nimi z nosem w prasie i tv, znamy ich działania itd. A to co wyprawiają zajmuje nam zbyt wiele przestrzeni życiowej – musimy już teraz jej bronić! I możemy. Wyłączając ich, gasząc te paskudne mordy w prywatnej przestrzeni życiowej.
Prośmy ludzi, dla których kłamstwo i żądze są w przestrzeni publicznej nie do pomyślenia. Dla których wartością jest rzetelność i wiedza, oraz uczciwe wypełnianie swoich obowiązków a w dyskusji zachowują się jak wypada reprezentantowi gatunku w XXI wieku.
Prośmy ich o wsparcie, szukanie rozwiązań, odcięcia się od systemu, konstruowania nowego od środka, przygotowania informatycznej infrastruktury i wyłowienie ze społeczeństwa tych, dla których nie do pomyślenia by było marnować czas i pieniądze podatników na osobiste przepychanki!
Ostatnią nadzieją na pokojowe rozwiązanie całego intelektualnego okrucieństwa, jakie sobie na co dzień wyrządzamy od „zmiany” ustroju są ludzie uczciwi. Prośmy ich o pomoc. Nie kościół, władze czy tytuły, ale ludzi, którzy mówiąc sprawiają, że stajemy się lepsi, mądrzej patrzymy na codzienność, pracujemy nad sobą. Którzy doceniają zaufanie drugiego człowieka i życiowym dyshonorem dla nich byłoby nadużywanie go na własne ego. Dzięki którym nabieramy zaufania w to, że to pełna uczciwość sprawia, że się rozwijamy w dobrym kierunku. Którzy nie potrzebują armii i karabinów, aby rozwiązać problemy.
Myślę o tym od wielu lat, jak wielu z Was, obserwujących w ciszy i zaciskających zęby starych i młodych ludzi z obawy, że świadomość nie wystarcza, aby zwalczyć tak ogromne zło.
Nie jesteśmy zorganizowani, oni przecież dysponują ogromną siłą bojową. Policja, wojsko. Ale wojsko to też ludzie. Nasi bliscy. Czy naprawdę ktoś z Was wierzy, że w XXI wieku, na tak ciasnej planecie potrzebujemy armii, by walczyć między sobą? Rodzice świadomie godzą się na ryzyko, że ich dzieci pociągnięte zostaną na front i zabite w imię wartości, którymi otwarcie manipulują jedynie Ci, którzy mają je za nic? Aż tak głupi nie jesteśmy. Dziś wojsko jest dla wielu po prostu ekonomiczną stabilizacją, bo zamiast robić coś pożytecznego, system woli, aby ludzie uczyli się zabijać i kontrolować (policja i administracja) „bydło”. Dlaczego bydło? Bo jak dotrze do Ciebie świadomość, że system dopuścił do tego, że większość produktów codziennego użytku jest dla Ciebie na dłuższą metę szkodliwa a pokarm trujący – możesz tak się właśnie poczuć. Najgorszy sort? Nie, rzeczywistość w kontaktach władza – poddani. Dziś, jak na tyranię przystało, nie muszą się już nawet kryć z tym, co o nas myślą.
Proszę Was, pamiętajcie – tutaj nie chodzi o to, by naprawiać system. On działa jak psychopata. Jest zwyczajnie niebezpieczny. Na szczęście to nie istota – można go wykasować! Oni kasują ludzi, my możemy stworzyć nową rzeczywistość. Dziś. Być pierwszymi na planecie ludźmi, którzy zwrócą się do elit intelektualnych i przywrócą należyte miejsce mądrości – jako przewodnika dla tych, którzy będą mogli skupić się na rzeczach bliższych rodzinie i doskonaleniu samego siebie.
Chodzi o przeniesienie uwagi i środków na ludzi, którzy są tego zwyczajnie godni i nie zniknie im z portfela xxx miliardów złotych, bo coś tam autostrada, zus, pit, czy dziesiątki, setki(?) innych kradzieży. Dla których wyzwaniem będzie stworzenie warunków do godnego życia całej populacji w dłuższym biegu a urząd będzie zaszczytem, nie okazją do nabicia kabzy i stworzenia sobie pleców.

Ulżyło, dzięki.
Miałem to kilka lat wcześniej napisać, ale wtedy by mnie jeszcze wzięto za wariata. Dziś chyba jest już powietrze bardziej przejrzyste i ludziom przestają się podobać metody władzy. Boję się tylko, że będą starali się naprawiać i dawać szansę, dalej okłamywać się, że którykolwiek z tych, którzy siedzą na tej moralnej pustyni własnymi rękoma naniesie wody przyzwoitości.

I właśnie w ten sposób wyobrażam sobie racjonalną drogę. Idziemy za radą ludzi, w których mądrości i rozwadze pokładamy zaufanie. Nie jesteśmy przez nich rządzeni, bo człowiekiem się tak nie da, jest to zupełnie bez sensu. Prędzej, czy później dojdzie do okropnych nadużyć.
W XXI wieku nie będzie ciężko dotrzeć do ludzi o szerokim spojrzeniu, którym zależy na autentycznym polepszeniu współżycia ludzi, zwierząt i utrzymującej to wszystko przy życiu przyrodzie. Oglądamy np. TEDy, czytamy blogi i wiadomości o ludziach dokonujących pięknych odkryć, oni nawet piszą książki, za którymi (ludźmi) powinniśmy podążać. W tym, czym są najlepsi. I okazałoby się za jakiś czas, że przecież większość z nas ma wrodzone zdolności, niekoniecznie znajdujące się w ofercie szkoleniowej zaproponowanej przez system edukacji.
Nasze wspólnie uzbierane środki powinny być inwestowane nie w drony, czołgi czy przemysł farmaceutyczny, szkodliwą edukację i żywność – jest tylu pięknych ludzi o ogromnej wrażliwości i wyjątkowej spostrzegawczości. A my na co dzień oddajemy naszą uwagę – cenne minuty życia! A czujemy coraz mocniej, że ten czas jest nam dany na coś szczególnego. Nie harówkę za 2200 po 12 godzin i martwienie się, czy odłożę na studia dziecka, kredyty i inne tragedie, jakimi zgodziliśmy się obdarować.
I to wszechobecne zrakowacenie i śmierć od głupoty, którą nam wciskają od małego w każdej możliwej formie. Przemysł. Daliśmy się uprzemysłowić, ale niewiele w tym widzę pozytywów. Zepsuliśmy niemal wszystkie rzeczy, jakie można było zepsuć a u władzy są ludzie z palcami nad guzikami do unicestwienia miliardów. A my, dzień w dzień akceptujemy system, bo jest nam w sumie dobrze. Szybko zapominamy o przykrościach, jest tyle kolorowych obrazków i historii do obejrzenia w półmroku, daleko od siebie i samoświadomości.
To nie jest teoria spiskowa, bo te po latach okazują się często prawdziwe. Dżungle znikają, jedzenie truje, telewizja ogłupia, rządzą tyrani na stołkach za grube pieniądze i krew, ludzie są mordowani kompletnie bez sensu, ludzkimi umysłami władają mafie systemowe i religijne, telefony komórkowe szkodzą a urządzenia elektroniczne rejestrują nasze prywatne życie. Często po to, by nam sprzedać coś, czego nie potrzebujemy. Pragniemy tylko jak inni, bo te pragnienia są w nas na okrągło pobudzane.
I to wszystko za aprobatą ludzi, którzy są na tych stołkach. I to my, kolektywnie im na to pozwalamy. Płacimy im za to… Czy płaciłbym komuś za tak okrutnie skopaną robotę? Dzień w dzień, tydzień w tydzień, miesiąc w miesiąc, rok w rok… dekadę w dekadę… Ile można płacić za zadłużanie siebie samego? I to my tego doświadczamy, ale czujemy już tylko, że obserwujemy, jest to tak absurdalne. A i tak wiemy jedynie o tym, co wycieka.

To jeszcze raz… Czy moje myślenie i „narodowy zryw intelektualistów” to rzeczywiście utopia? To wymaga dużo mniej odwagi, niż mieli nasi przodkowie, autentycznie walcząc na śmierć i życie po to, byśmy mogli mówić po polsku. Pewnie życzyliby sobie, skoro tutaj jesteśmy, aby przynajmniej poprawnie, z szacunkiem ważąc słowa, by język był narzędziem tworzenia, nie destrukcji, która odebrała im życie. Pierdoły? Nie sądzę. O niewiele więcej mogli walczyć – pół wieku później okazało się, że Ziemia i tak jest malutka i jeśli tylko odrobinę wybiegniemy wyobraźnią w przyszłość, odkryjemy, że bardzo pilnie potrzebujemy zabrać się za współpracę i bycie dla siebie miłym, bo czeka nas zasiedlanie najbliższych planet. Dla przetrwania gatunku i szansy na to, że choć na jednej z nich ludzkość kolektywnie zajmie się wykorzystywaniem życia do poznania jego istoty i tworzenia dzieł godnych chwili sprowadzenia kolejnego na świat. Bez wstydu za to, gdzie mu przyjdzie żyć.
Na razie poznajemy nowe twarze, które zapoznają nas z nowymi produktami i wydarzeniami, które inne znane twarze projektują, aby nas utrzymać w ryzach mechanizmu, który wokół nas pieczołowicie budują.

To się może skończyć już teraz. Potrzebne jest tylko wsparcie tej idei. Popatrzcie, w jak pięknym świecie żyjemy! Możemy to wszystko zmienić. Naprawdę szybko, dzięki technologiom i ludziom, do których mamy bezpośredni dostęp. Największych i najpiękniejszych umysłów naszych czasów.
W tej chwili za wyznaczanie przyszłości płacimy… chyba już dobrze rozumiecie, dokąd zmierzam.
I mam pomysł na platformę, która miałaby to wszystko ułatwić.

Pragnę tutaj pomyśleć o moim ulubionym cytacie. (…) Już. Ach, pewnie nie, ale czasami życie miło zaskakuje, a mnie jest w końcu lżej. Może nawet wyjdę z tej okazji z domu gdzieś dalej, niż do lasu. Może to ostatnia mądra rzecz, choć trochę pogmatwana i pewnie niezjadliwa dla większości, jaką w życiu napisałem?
::: )

Dodaj komentarz