Ubezpiecznie na wypadek raka

ING Bank Polski wypuścił na rynek nowy produkt – ubezpieczenie na wypadek nowotworu. Fenomenalna analiza potrzeb społecznych i pomysł na biznes iście genialny. Chciałoby się rzecz diabelsko dobry,  nawet szarlatańsko. Z jednej strony gratuluję pomysłodawcy błyskotliwości, sprytu i odwagi. Z drugiej pytam – jak śmie? Jakim prawem podaje nam tę bezwartościową papkę, jakim prawem karmi społeczeństwo ułudą rozwiązania, serwując w gruncie rzeczy (dla większości – jak mniemam-niewidoczne) fałszywe przekonanie, że rozwiązanie nie istnieje? Pogłębiając to wszechobecne poczucie przegranej, bezradności i bezsilności wobec “nieuchronnego losu”, niosąc zwątpienie, rozpacz, a ostatecznie śmierć.

Jeśli w Waszych rodzinach, stopień zachorowalności na nowotwór jest duży, jeśli żyjecie w ogromnym pośpiechu, stresie, jeśli wychodzicie z założenia, że rak jest czymś, co może spotkać każdego – Was również, jeśli przyjmujecie do wiadomości, że możecie zachorować, jeśli się spodziewacie, jeśli o nim myślicie. Jeśli nie chcecie, aby Wasze rodziny zostały bez opieki. To bardzo dobrze – jesteście na najlepszej drodze, by nigdy nie zachorować!

Mechanizm działania rynku w tej materii jest bardzo prosty- wmówić ludziom, że czegoś potrzebują, a potem im to sprzedać. Zaczynało się niewinnie np. od producentów kremów. Na dzień i na noc. Czy ich formuły rzeczywiście  znacząco się różnią? Kochani to absolutna bzdura, że potrzebujecie dwóch różnych, ale jeśli można Wam sprzedać 2 różne i dwa razy więcej na Was zarobić to dwukrotnie lepiej dla producenta.

Można by się rozpisywać, że owo ubezpiecznie na raka, może wykupić tylko osoba, która posiada już inne ubezpieczenie “Sposób na Przyszłość” w rzeczonym banku, że sama Katarzyna Osińska- przedstawicielka finansowo- ubezpieczeniowa ING przyznaje,  “Chcemy promować nasze ubezpieczenie “Sposób na Przyszłość”. Gdybyśmy sprzedawali takie ubezpieczenie samo, działalibyśmy na swoją niekorzyść”, że to kolejny “krem na noc”. Ale wszystko to pestka w porównaniu z krzywdą, praniem mózgów, jakie zadaje się ludziom.

Proponuję kwotę, jaką przeznaczylibyście na comiesięczną składkę wydać na karnet jogi. Odstawić mięso, nabiał, wysokoprzetworzoną żywność, cukier, oczyszczoną mąkę- a najlepiej cały gluten, utwardzone tłuszcze, wszelkie barwniki, wzmacniacze smaku, używki, przemysłowe kosmetyki, środki czystościowe- a więc wszystko co dla człowieka jest nienaturalne i toksyczne. I zacząc wychodzić z dziećmi na spacer. Serwując im tym samym widok radosnych i pełnych energii rodziców, zamiast pieniędzy, które są naprawdę marnym pocieszeniem. Zamiast poczucia, że ich rodzice są tchórzliwymi nihilistami, albo co gorsza nauki, że trzeba potulnie czekać na wyrok losu.  Śmierć organizmu wyczerpanego przez nowotwór jest widokiem wstrząsającym, a dzieciństwo spędzone z radosnymi, pełnymi energii i optymizmu rodzicami wartością nie policzalną w żadnym znanym  mi środku płatniczym. Żadne ubezpieczenie nie jest w stanie zniwelować destrukcyjnego wpływu, jaki ma na rodzinę tak bolesne odejście bliskiej osoby- nie ma złudzeń. Rozwiązanie leży w odnalezieniu źródła naszych chorób i zwalczeniu go. Proponuję mała refleksję, jakie czynniki (chociażby tylko potencjalnie mogące zagrażać naszemu zdrowiu) uległy ogromnym zmianom przez ostatnie lata, podczas których to stopień zachorowalności na nowotwory rozrusł się do gigantycznych rozmiarów? Powrotu do natury życzę sobie i Wam.

Aleja Ubezpieczeń

Aleja Ubezpieczeń

Dodaj komentarz