_TPF6244 slowfood

Slowfood to nie moda

Ten nurt wspierany jest przez rosnącą świadomość ludzi. Nasze dzieci bez wątpienia będą miały większą wiedzę w wielu dziedzinach, na których my ledwo będziemy się znali.

Będzie to dla nich proces przyswajania otaczającej rzeczywistości. Część socjalizacji. Dla mojego pokolenia takimi były komputery. Choć wielu obsługuje je na co dzień, niewielu rozumie, na jakich zasadach działają. Dziś uczymy się żywić, aby odzyskać zdrowie, w końcu nauczymy się je utrzymywać. Nasze dzieci o ciele i żywieniu nie będą musiały wiedzieć tyle samo, bo nauczymy ich mądrych podstaw, stanie się to dla nich naturalne. To co my teraz nazywamy zdrowym odżywianiem, będzie dla nich podstawą budowy organizmu by efektywnie żyć, nie chorować i móc siebie w pełni realizować. Ta głęboka i naturalna świadomość będzie odruchowa, wyniesiona z domu. Dzięki naszym wysiłkom. A knajpy typu slowfood to odpowiedź na zapotrzebowanie ludzi takich jak my – rozumiejących bardzo prostą zależność pomiędzy tym, co wkładamy do ust a zdrowiem i funkcjonowaniem całego ciała. Wiedzy szukamy wszędzie – żywienia również. A jeśli żyjemy wśród szkła i betonu, tym bardziej potrzebujemy naszej kuchni domowej na poza domem – gotowanie “na wynos” jest bardzo ekonomiczne i bezpieczne, ale nie zawsze możliwe.

Od momentu zmiany podejścia do odżywiania, bardzo mnie ta sprawa męczy. W Warszawie wciąż otwierają się głównie miejscówki, które stopniowo przyzwyczają klientów do roślinnego żarcia. Ja przy każdym otwarciu, o jakim słyszę, bardzo się cieszę, ale wciąż jestem oólnie rozczarowany. Do tej pory najbliżej sukcesu był Green Peas przy Szpitalnej (zamknięty – jest tylko catering). Dlaczego? Mieli w menu kilka potraw ze składników w 100% roślinnych, bezglutenowych i ekologicznych. I to jest profil knajpy, o której marzę. Którą chciałbym nawet otworzyć, jeśli znalazłbym na nią pieniądze. Oczywiście jest więcej zastrzeżeń i wymagań, jakie miałoby takie miejsce spełnić. Własnego pomysłu nie oddam tak łatwo, choć w końcu podobna zostanie otwarta. I czekam na ten dzień.
To będzie prawdziwy początek zmiany na lepsze – jedzenie, które będzie leczyło, zamiast truć. Rozjaśni kilka umysłów, gwarantuję! Niby tak niewiele, a dla naszego potomstwa będzie to oczywiste i dostępne. Nadchodzą ogromne i pozytywne zmiany, bo wzrastające na dobrym pokarmie pokolenie będzie poprzez większą wrażliwość i zrozumienie swojego miejsca na ziemi dokonywało mądrzejszych wyborów.
To już się zaczęło! I np. ISRE jest na to kolejnym dowodem!

Dodaj komentarz