mini_tomipini_I

Tomipini – podziemna szklarnia cz. I

Przed Wami pierwsza część dokumentacji Podziemnej Szklarni Tomasza P – tomipini :: )
Mam nadzieję, że stanie się inspiracją dla tych, którzy szukają żywieniowej samodzielności, ale i miejscem do dzielenia się pomysłami dotyczącymi samej konstrukcji w naszym klimacie. Mnie marzy się kopuła zintegrowana z domem – lepianką (również kopułą).

Inspiracja

Walipini. Konstrukcja, dzięki której nawet w trudniejszych warunkach klimatycznych możliwa jest uprawa własnych roślin przez cały rok! Czy to nie brzmi fantastycznie? Własne warzywa przez okrągły rok, bez kosztownego ogrzewania całej szklarni. Walipini sprawdzone zostało już w wielu miejscach i klimatach. Czas na Polskę – bo jeśli wyszukiwarka się nie myli, to taki projekt nie doczekał się jeszcze realizacji w naszym kraju. Jeśli się mylę, koniecznie do mnie napiszcie.

Zasada działania

Koncepcja wykorzystuje dwa główne źródła energii – Słońca i jądra Ziemi. Dwa metry poniżej gruntu powinna być stała temperatura około 4° C. Dzięki temu ilość energii potrzebnej do ogrzania takiej konstrukcji do temperatury bezpiecznej dla roślin jest dużo mniejsza. Również dlatego, że w większości jest osłonięta od wiatru. Szklarnia ma być wyeksponowana na południowe Słońce. Najlepiej, precyzyjnie zorientowana pod ścieżkę Słońca 21 grudnia. Obniżenie południowej ściany oraz odpowiednie nachylenie przynajmniej części południowego dachu grzeje północną ścianę. Ta, zbudowana z materiałów akumulujących ciepło, gdy nadchodzi chłodniejsza noc oddaje zmagazynowaną energię do wnętrza szklarni. Ot, cała filozofia, która sprawdziła się m.in. w Nepalu, 3.000m npm , gdzie temperatura ma spadać poniżej zera 199 dni w roku!

Motywacja i warunki

Zaraz po przeprowadzce na wieś, po trzydziestu latach życia w mieście zacząłem szukać informacji o tym, jak usamodzielnić się w kwestii żywności. Dlaczego? Przede wszystkim, ze względów bezpieczeństwa samego pożywienia. Jeszcze w Warszawie zrozumiałem jak istotnym czynnikiem jest jakość jedzenia. Po wywróceniu żywienia do góry nogami, wyjątkowo pozytywne zmiany poczułem na własnej skórze i postanowiłem zostać żywieniowym rebelsem. Zbudowałem w sypialni “GreenCorner” (zielony kąt).  To oparta o homebox / greenbox (najczęściej wykorzystywana przez uprawiających w domach marihuanę) konstrukcja poradziła sobie z pomidorami (zapylałem pędzelkiem), sałatą, rzodkiewkami, ogórkami, ziołami i innymi roślinami. Genialny start, który tylko zaostrzył mój apetyt na własną żywność.
Już na wsi, ziemia pod ogród warzywny (ok 250m2) jest klasy VI, dosyć blisko drogi krajowej, także pomimo wysadzenia śmiałka darniowego i innych roślin buforujących – nie jest najlepiej. Została wzmocniona obornikiem, całą powierzchnię spryskałem rosahumusem w zalecanej dawce x2, ale piachu i warunków lokalizacyjnych nie oszukam.
Podziemna szklarnia będzie tutaj pewniakiem. Podłożę przygotuję sam – będzie to mieszanka ziemi z wierzchniej warstwy placu budowy potraktowana rosahumusem z ziemią ogrodową oraz składnikami, które wykorzystywałem z powodzeniem w GC. Plus własny, w 100% organiczny kompostownik (wormhumus / wermikompost / biohumus) . To kompostownik z kuchennych, ekologicznych odpadów organicznych, skoszonej trawy z roślinami i liści – przerobionych przez odpowiedni gatunek dżdżownic. W ten sposób zapewnię roślinom wszystkie składniki odżywcze, które chciałbym aby znalazły się w żywności, którą będziemy spożywać.

Otoczenie i polityka rolna państwa

Patrząc na praktyki i nawyki żywieniowe rolników, aż ciężko uwierzyć, że wciąż mają siły na harówkę w polu. Żywiąc się tym, co w marketach i tak doprowadzają do niedoborów i chorób, ale “jakoś ciągną”. Choć dopadają ich choroby, polityka przydomowych upraw jest niemal identyczna – orka i obornik. Komercyjnie i konwencjonalnie? Nawozy sztuczne. Tak od wielu, wielu lat. Uprawy rotacyjne (“trójpolówka”), biodynamiczne to już często sfera kłopotliwych zabobonów, na które odpowiedzią są produkowane przez koncerny środki nawożące i chroniące rośliny. Wyjałowiona ziemia nie zapewnia optymalnych składników roślinom, które później trafiają na stoły. Dostają NPK (azot, fosfor, potas) i jak człowiek na kilku składnikach odżywczych “jakoś ciągną”. Ustalenia TTIP, do których muszę nawiązać miałoby sprawę jeszcze pogorszyć. Sprowadzona z USA żywność nie ma nawet obowiązku spełniać Europejskich norm a polityka szkodliwości testowanej na konsumentach i ew. wycofywania niedających się do spożycia produktów woła o pomstę. A i tak nie jest dobrze! Państwo niestety nie dba o to, aby obywatele byli zdrowi, choć opłacałoby się to każdemu. Na szczęście istnieją organizacje (m.in. GreenPeace i Avaaz) nagłaśniające takie sprawy – ratując w tym przypadku nasze już podupadłe narodowe zdrowie. Jeśli powyższe umowy nie wejdą w życie a nieedukowane społeczeństwo nie sięgnie na półkę po nowe, jeszcze tańsze : ( produkty.

Wniosek

Nie mając zaufania do żywności z marketów i chcąc mieć to, co najlepsze – tomipini (tak nazwała tę konstrukcję moja żona) będzie odpowiedzią na te potrzeby. GC był zbyt mały, aby wyżywić kilka osób przez cały rok. I tutaj ciekawostka, którą również przy okazji będę miał możliwość sprawdzić. Naukowcy ::: ) obliczyli, że uprawiając 8m2 ziemi można wyżywić 1 osobę. 10m2 z infrastrukturą. Biorąc to pod uwagę, powierzchnia samej uprawy ma mieć min. 30m2. Będzie ciut więcej, ponieważ chcę zaszaleć z roślinami, które normalnie w naszym klimacie miałyby ciężkie życie.
Doszedłem do wniosku, że usamodzielnienie się w kwestii żywienia to jedyna rozsądna droga do zachowania optymalnych warunków rozwoju organizmu i utrzymania go w zdrowiu. Przy zmianie klimatu na wiejski, odsuniętego od jakiegokolwiek przemysłu – zminimalizuję szkodliwe czynniki. Niestety, nie da się ich wyeliminować, dopóki większość nie zrozumie, że jest to jedna z nielicznych dróg na ratunek – swoich bliskich i planety.

Projekt tomipini

Tomipini - szkic podziemnej szklarni

Tomipini – szkic podziemnej szklarni

Zaczynając od podstawy konstrukcji, stworzyłem kilka przestrzennych modeli tomipini. Oto pierwszy:
1.  Wzniesione łóżka.
2. Piec rakietowy.
3. Dach.
4. Północna ściana.

A.D. 1.
Aby rośliny znalazły się 2m poniżej gruntu, całość będzie miała ok. 3m głębokości. Chodniki “serwisowe” będą ok. 260cm poniżej poziomu gruntu. Pozostałe cm wgłąb to przestrzeń na spadek i zbieranie zimnego powietrza. Spadek będzie bardzo istotnym elementem – najwyższym punktem będzie część pn-wch, najniższym pd-zach. Dzięki temu, zimne powietrze będzie schodziło w okolice pieca rakietowego – w najzimniejsze dni, będzie je ogrzewał, wymuszając dodatkową cyrkulację powietrza wewnątrz konstrukcji.

A.D. 2.
Piec rakietowy – oprę się o schemat z publikacji dostępnych w sieci. Wykorzystam możliwość “rozszczepienia” grzewczych rur wydechowych i położę je pod podłogą oraz pod pn i pd ścianą, łącząc w jeden wydech – najprawodpodobniej w pd-wsch rogu. Sama beczka będzie w większości w ścianie – aby ta akumulowała jak najwięcej ciepła na noc i poranek. Zostawię jednak miejsce na małe podgrzewane siedzisko :: )

A.D. 3.
Dach to wciąż faza wstępnego projektu. Poniżej dwa kolejne pomysły. Jak wspomniałem we wstępie – marzy mi się kopuła. Czoło dachu – strona pd nachylona jest pod kątem 77°. To istotne ze względu na penetrację promieni słonecznych – im bliżej kąta prostego między promieniem a powierzchnią dachu, tym lepiej.

A.D. 4.
Północna ściana pokryta mieszanką gliny, piachu, słomy, za którą będą zmieszane z ziemią kamienie. Wzmocniona drewnianymi belkami, z ceglanymi stanowiskami na połączone ze sobą czarne beczki z wodą – odzyskiwaną z powierzchni dachu deszczówką do grzania i podlewania. Wszystkie ściany powinny być nachylone pod kątem min. 12°. Z kilku względów – m.in dla bezpieczeństwa samej konstrukcji.

Inne, wstępne wizualizacje i pomysły na dach:
szkic_3 szkic_4

Do dzieła!
::: )

5 myśli nt. „Tomipini – podziemna szklarnia cz. I

  1. wujotek

    I jak zapędy i wykonanie? Udało się zbudować w praktyce czy na teorii poprzestało ? Sam planuję podobne przedsięwzięcie za parę lat, w tym że całkowitą samowystarczalność. Od jedzenia po picie i życie. Tak by jedynym pieniądzem potrzebnym do przeżycia było 100 zł rocznie gruntowe + 30 zł x 12 media, ale wracając do projektu czy planujesz/zrobiłeś zasadzić egzotykę jakąś typu cytrusy lub rośliny ameryki południowej, które bazują głównie na cieple ? Jak tak to jakie i czy udało się im przeżyć zimę ?

    Odpowiedz
    1. Tomasz Pragski Autor wpisu

      Wujotek,
      budowa jest zaplanowana na lipiec 2018, w międzyczasie przeprowadzaliśmy się kilkakrotnie i wszystkie travnikowe plany niemal stanęły.
      Podobny cel zakładamy. I właśnie w 2018 chcemy wystartować, solidnie udokumentować i podzielić się tutaj wnioskami. Jak rozwiązałeś prawny “problem” niemożności bycia samowystarczalnym energetycznie?

      Planuję ciepłolubne w ramach eksperymentu, choć w tych warunkach wątpię w sukces.
      Bez fotowoltaiki i pionowych wiatraków (czego nie wykluczam, choć na ten moment nie planuję w tej konstrukcji) oraz stałego podgrzewania podłogi warunki zimą mogą być dla nich zabójcze. Przy tej konstrukcji drzewka miałyby bardzo małą przestrzeń na korzenie i choć nie zagrożą im wichury, mogłoby to skończyć się słabo dla wzniesionych łóżek i innych roślin. Optymalnym byłoby tutaj jakiekolwiek drzewko sadzić w pn-zach, a jeszcze lepiej pn-wsch kącie, bezpośrednio w gruncie, gdzie nie będzie zbierało się zimne powietrze i najwięcej słońca. To przy założeniu, że temperatury pozwolą na niemal ciągłą produkcję. W przypadku przewidywanego odpoczynku – pd-zach, gdzie będzie najciemniej i najchłodniej. Z kolei wtedy drastycznie skróci się sezon na bezpośrednie światło. Jak wspomniałem – dla mnie to kwestia eksperymentu, ale jeśli będziesz miał jakieś obserwacje – wróć do nas proszę. Własne egzotyki byłyby świetnym dodatkiem do zimowej diety.

      Odpowiedz
      1. wujotek

        Zgadza się. Cytrusy (choć nie tylko bo np pomidory również [zależy od odmiany]) potrzebują ok 10-12 stopni min, co może być ciężkie do zapewnienia zwłaszcza zimą nie mniej, moja koncepcja niekoniecznie opierać się ma na słońcu (o tym potem). Jeśli chodzi o prąd koncepcji jest kilka, ale nie obejdzie się raczej bez przyłącza do sieci elektrycznej przynajmniej za czasów ówczesnych regulacji prawnych, aczkolwiek czytałem gdzieś, że Morawiecki powoli się ugina pod naciskiem nie tyle co ludzi co banków, które są stratne przez brak udzielania wielomilionowych pożyczek na choćby elektrownie wiatrowe, które w Polsce po nowelizacji można postawić w zaledwie 1-1.5% powierzchni w skali całego kraju, z drugiej jednak strony można zbudować nieco mniejsze wiatraki niekolidujące z bzdurnym zapisem 10 x wielkość wiatraka od terenu zabudowanego. Pytanie tylko jaka będzie tego wydajność. Fotowoltaika rzeczywiście wydaje się być jedynym rozwiązaniem na którą planowałem przeznaczyć ok 0.5 może 1 ha. Ciekawym rozwiązaniem także jest biogaz na który nie trzeba mieć koncesji, a pozwoli upiec 2 pieczenie gdyż prócz elektryki da nam jeszcze obornik do nawozu roślin. Można pomyśleć także o elektrowniach pływowych, ale wszystko jest uwarunkowane gruntem jaki nabędziecie/nabyliście. Wracając do meritum. Mam wizję zbudowania raczej “plantacji podziemnej” opartej o lampy hps czy zwykłe cfl’ki zapewniające światło 24h/dobę (oczywiście najważniejsze będą wyliczenia poboru prądu i czy w ogóle jest to wykonalne). Plantacja miałaby mieścić się ok 10 m pod ziemią gdzie miałbym zapewnioną temperaturę ok 10 stopni + ciepło generowane z świetlówek co dałoby niemal letnie warunki całodobowo. Głębiej oczywiście nie ma sensu bo wzrost temperatury jest nieadekwatny do potrzebnej głębokości (ok. 3stopnie/100m) głównym problemem może być zapewnienie odpowiedniej cyrkulacji powietrza bo zwykły piec rakietowy może być za słaby. Ja mam na to jeszcze dobrych parę lat do realizacji więc czas mnie nie nagli i póki co robię wielki zarys możliwości i różnych koncepcji dlatego jestem bardzo ciekaw Waszych postępów i wyników. Czekam z niecierpliwością jak ruszycie z kopyta z tematem i chętnie poczytam Wasze spostrzeżenia i relacje owego przedsięwzięcia. Trzymam kciuki i do przeczytania.

        Odpowiedz
    1. Tomasz Pragski Autor wpisu

      Przede wszystkim – drzwi od strony wschodniej i po przekątnej – w moim przypadku południowej. Podczas prac w środku mogą być uchylone. Poza tym dodatkowo uchylne i regulowane lufciki z siatką (w drzwiach), tak aby można było zostawić je bez obawy, że wejdą / wlecą do środka zwierzęta.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz