Komunikat okołorocznicowy

Choć czasem żałuję, to nie pamiętam dokładnych dat.

Było to około dziewięciu lat temu, zimą. Jako bardzo młoda osoba, w której budzi się już pewna świadomość, a wrażliwość jeszcze istnieje, podjęłam decyzję- nie zjem więcej mięsa. Wybór ten podyktowany był wtedy aspektami wyłącznie moralnymi i głębokim poczuciem, że skoro jest we mnie coś, co odmawia spożywania mięsa, świetnie dam sobie bez niego radę.  Był to czas, w którym miewałam mnóstwo szalonych pomysłów, więc moi rodzice postanowili, że “mi przejdzie”, po jakimś czasie zaczęli się jednak niepokoić. Tak samo reagowała dalsza rodzina i wszyscy znajomi, którzy o tych “anomaliach” usłyszeli. Pięć lat- tyle mi dano, do momentu, w którym mój organizm zacznie się totalnie rozpadać, a chwilę później umrze (niektórzy dawali dużo mniej) . Jednak czas szybko płynie, przypomniałam sobie o tej przepowiedni dopiero, kiedy dziewiąty rok minął.

Komunikuję zatem – żyję i mam się świetnie, mój organizm nigdy jeszcze nie był w tak dobrej formie!

Czas upłynął, role się odwróciły, teraz to ja staram się być strażnikiem zdrowia mojej rodziny i osądzam, bez czego i z czym nie przeżyją. Historia pozostałych mi pięciu lat życia teraz zdaje się być raczej anegdotą, jest jednak czymś znacznie ważniejszym… Ponurym cieniem rzeczywistości i zakorzenionego głęboko w społeczeństwie przekonania, że nie da się funkcjonować bez mięsa. Nawet jeśli zupełnie tu pominąć fakt krzywdzenia ludzi, którzy chcą żyć inaczej i którym odmawia się zdrowego rozsądku, utrudniając im tym samym życie w zgodzie z samym sobą, pozostaje jeszcze kwestia zdrowia fizycznego. Żyjemy w chorym społeczeństwie, bo jeszcze dziewięć lat temu znaczna jego część nie umiała nawet dopuścić myśli, że życie bez czegoś (o czym wiadomo już dokładnie, że jest bardzo szkodliwe) jest możliwe! Co się zmieniło? Zmieniła się świadomość mojej rodziny- to na pewno. Mogą obserwować mnie, to co dzieje się z moim ciałem, nastrojem. W każdej możliwej sytuacji dostają też garść informacji o kolejnych badaniach, logiczne uzasadnienia i propozycje spróbowania innych metod. To, że dzięki mojej diecie żyję zdrowo stało się oczywistym faktem, z którym nikt nie dyskutuje, bo ciężko byłoby znaleźć argument, którego bym nie obaliła. Coraz częściej i coraz głośniej mówi się o szkodliwości mięsa w ogóle i choć zdaje się, że dieta je wykluczająca nie powinna już nikogo dziwić, to dziwi nadal wielu! Kobieta wykładająca zasady żywienia w mojej szkole powiedziała całkiem niedawno (nie znając mojej diety) “gdyby nie spożywała pani tłuszczów odzwierzęcych nie pożyła by pani długo”- ile to jest długo?  Niby coś się zmienia, coś się rusza, ale bardzo mozolnie, a widmo plagi chorób cywilizacyjnych staje się zupełnie namacalne.

Dziś jest też pierwsza okołorocznica zupełnego odstawienia produktów odzwierzęcych, tym razem “zobaczy pani za 15 lat”- z radością!

To ja, po ponad 7 latach bez mięsa i ponad roku bez czegokolwiek odzwierzęcego. Nawet ruszam pędzlem!

To ja, po ponad 7 latach bez mięsa i ponad roku bez czegokolwiek odzwierzęcego. Nawet ruszam pędzlem!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.