Słowo o “karpiu”

Czasami myślę, że jestem bardzo kategoryczny w poglądach dotyczących żywienia, zwierząt, podejścia do życia i spojrzenia na, chociażby władzę w tym kontekście. Innym razem wściekam się na poziom ignorancji ogółu. A czasami po prostu chcę polecieć na inną planetę.

Najczęściej

dzieje się tak po wnikliwej obserwacji rzeczywistości, własnego organizmu, panujących tendencji i problemów. To dosyć wąski wycinek rzeczywistości, prawda. Lecz dotykam tym wszystkich dziedzin życia. Przede wszystkim – zdrowie. O tym wszystkim będziemy pisali tutaj dużo.
Z czasem przelejemy wiele doświadczeń, analiz i przemyśleń opartych na rozsądnych książkach pisanych przez ludzi, którzy rzeczywiście leczą, nie ograniczają się do manipulacji objawami chorób.

Program

Ludzi zaprogramowano tak, by nie rozumieli, kim są zwierzęta. Oburzające? Z jednej strony je kochamy, z drugiej uważamy, że możemy je niewolić, torturować i zabijać. Jeśli przyniesie nam to korzyści. Płytkie? Samo kupowanie zwierząt świadczy przecież o tym, jak bardzo są uprzedmiotowione. Dwójmyślenie pełną parą! Nie, nie dostrzegam już różnic gatunkowych. Prawo do życia i wolności między krową, świnią a psem, kotem jest naszą fanaberią. A zjadanie ich wnętrzności, mięsa… Zjadanie ich dzieci – przestało mi się mieścić w głowie.

Jak to się dzieje?

Nie w tym jednak rzecz. Istnieją szeroko rozpowszechniane głównie przez media, reklamy, lekarzy, i samych zainteresowanych pewne uzasadnienia okrucieństwa. Jak np. tradycja, działania “prozdrowotne” itp. Gwoli ścisłości – przyjmuję stanowisko: Jesteś głodny – upoluj, zabij i zjedz. Jest to naturalne, w dodatku zwierzyna żyjąca na wolności będzie bez porównania zdrowsza dla organizmu – a to zdroworozsądkowe, choć wciąż bez sensu, ponieważ jesteśmy przystosowani do przyswajania pokarmu roślinnego. Ale jeśli potrzebujesz, jedz. Nie odwracaj tylko głowy dziecka, gdy ta ryba wydaje ostatnie tchnienie, co byłoby zgodne z polskim prawem (dzieci nie mogą być obecne przy uboju). I pamiętaj, jak państwo określa warunki i sposób uboju w domowym zaciszu, jeśli koniecznie chcesz robić z domu rzeźnię.

Dostęp do żywności

Nie podoba mi się, że żywienie człowieka ograniczyło się do supermarketów, skrótów żywieniowych, opakowań i bzdur, na których (przy okazji tego całego cierpienia i zniewolenia) zbija się majątki, wpływa na politykę i bardzo negatywnie – na zdrowie ludzi. Żywienie pełni znacznie ważniejszą funkcję i należy mu ją przywrócić. Nasze ciała są tego warte. Są warte świadomości, jaką pełnią funkcję. Wydaje się to minimum. To ciekawe, że są proste mechanizmy, których bez instrukcji nie potrafimy poprawnie obsługiwać. Bo czym jest pralka, lodówka, komputer, samochód itp w porównaniu z dzisiejszą techniką? Banalne, a instrukcja konieczna, by dobrze wyprało, chłodziło, nie psuło się itd.

Ciało czy ja?

nie jest prostym mechanizmem. Do dziś nie rozgryźliśmy tego “cudu”. Pomijam teraz kompletnie kwestię duszy – Ja. Chodzi mi wyłącznie o biologiczną maszynerię, zaawansowaną inżynierię genetyczną, przetwórnię chemiczną zdolną do samoleczenia, sygnalizowania problemów… Rozumiesz? I w takiej kwestii, bez instrukcji, zaufaliśmy… komu? Ludziom, którzy zarabiają na produkcji chemicznej, taniej żywności skracającej życie, narażającej na cierpienie umierania w bólu? S z a l e ń s t w o ! Od tego momentu, od zrozumienia, że nie potrzebuję jeść zwierząt, każde dodatkowe okrucieństwo stało się (na samym  początku np. zniewolenie) fanaberią “rasy panów”. Pastwieniem się nad zwierzętami, czyli czymś… gorszym. Tak, fanaberią – jedzenie tkanek, mięsa, żył, wnętrzności innych zwierząt, ich miesiączek, mózgów, flaków itp. nazywam fanaberią, w szczególności, że dla prawidłowego funkcjonowania organizmu człowieka są: a) zbędne; b) szkodliwe.

Inna rzeczywistość

Patrząc na niektóre wpisy na facebook’u zastanawiam się, co mnie popycha do szukania informacji na te tematy, co mnie skłania do czytania i umieszczania tego typu informacji, rozmawiania o tym z innymi i bycia takim dziwakiem szerzącym wiedzę wstrząsającą i niesmaczną, dla większości będącą przejawem przewrażliwienia lub niebezpiecznego, ekologicznego fanatyzmu, niedługo pewnie zdolnego przerodzić się w ekoterroryzm. Dla bliskich też jest to dziwne.
Są to pewne wydarzenia. I tak na przykład wczoraj otrzymałem gazetkę Kauflandu (wciśniętą w płot).

Gazetę pokazała mi współlokatorka. Uderzyło mnie jednak od razu to, jaki otrzymuję przekaz. Co mi się rzuca w oczy. W gazetce wciśniętej w płot, na froncie mówią mi o tym, że jest KARP ŻYWY w sprzedaży do 23.12.2013. Jest też mięso zwierzęcia już bez kości, do pieczenia lub na steki. Ekonomiczny zakup! Wracam do karpia. Klub Gaja apeluje: “Nie baw się w kata, kup karpia w płatach”. Trzeba zrozumieć, że tutaj nie chodzi już o to, byście karpia nie jedli, czego z całego serca wszystkim życzę, w szczególności karpiom. Ale nie bądźcie proszę oprawcami w imię tradycji i zysku. To nieludzkie znęcanie się nad żywą, myślącą istotą zdolną odczuwać ból i cierpienie. Wstrzymaj bat, opamiętaj się. I spróbuj weganizmu. Otwórz oczy i zadbaj o swoje zdrowie, nie zostawiaj tej odpowiedzialności lekarzom. Jedz warzywka, bądź jak Patrik Baboumian.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.